5 września 2016

Łeba. Radość z małych-dużych rzeczy jako motywacja do działania.

Zachody słońca, do których wracam niemal codziennie...

Dzisiejszego poranka obudził mnie stukot w okno - ulewa. Wiało chłodem, oznaka że musimy się przygotować ma nadchodzącą jesień. Koniec wakacji (moich tak nie do końca) pozwala na podsumowania, nowe początki, starty i postanowienia, ja jednak chciałam opowiedzieć o innym... Początku lata. 

Łeba, pomorskie - lipiec 2016

Sama nie planowałam żadnego wyjazdu.  Zrobił to ktoś inny - mój mały-duży Dinozaurek. Kiedy powiedział mi o wyjeździe nad morze radości nie było końca. Trwała i trwała i trwa nawet teraz, bo przeglądając zdjęcia wracają wspomnienia. Dobre wspomnienia. Dla mnie to pewnego rodzaju motor, który napędza i mobilizuje do działania każdego kolejnego dnia.

Takie pół doby w pociągu i brak możliwości skorzystania z prysznica od razu po przyjeździe wcale mnie nie przerażało.

Dzielny Dinuś pilnował mnie całą noc!
Taki brak słoneczka wcale mnie nie przerażał, nawet chłód i ostry wiatr nie robił wrażenia, bo po dwóch latach przerwy mogłam znowu podziwiać uroki fal na Bałtyku. Jako taki nic wielkiego - dla mnie ogromne przeżycie, przecież mogłam się cieszyć tym wszystkim z Ukochanym. Małe momenty przynoszą nam ogromną radość, czasem dostrzegamy je dopiero kiedy umykają - ja jednak czerpałam z nich szczęście od samego początku!

Maleńkie trudności, maleńkie, baaardzo malutkie, takie jakby wcale ich nie było :)
Byliśmy w Łebie, ale ja nie chcę pisać o samej nadmorskiej miejscowości,  bo nie oszukujmy się większość z nich jest podobna.  Oprócz największej z atrakcji jaka jest oczywiście złocista plaża i szumiące morze takie miejsce musi posiadać dodatkowe 'przyciagacze turystów '. W Łebie, jako jednym z głównych kurortów było tego na prawdę sporo. Największą jak dla mnie, jak sie później okazało zgubną, były automaty z misiakami. Jedyny smutek jakiego doświadczyłam w ciągu tych paru dni to właśnie brak maskotki (spróbuję szczęścia przy kolejnej możliwej okazji).

Port morski w Łebie
Iiiiiii... szalone mewy - sama się dziwię, że Dinuś nie oszalał ze strachu.
Jak widać na załączonym obrazku - pogoda zapowiadała się "bajecznie".
Szuka dla mnie bursztynów :) 

 Wiałooo, mocno wiało.

Mimo, że nie zobaczyliśmy wiele, a się brzydko mówić, obijaliśmy byłam i jestem szczęśliwa.








Dlaczego ciągle o tej radości? Bo kolejny raz przekonałam się, że można się cieszyć z życia, otaczających ludzi i świata w każdej minucie. Zachęcam do tego każdego, bo najlepsze momenty zawsze można zachować we wspomnieniach 'na znowu'. Te 'znowu' będę odtwarzać cały październik i listopad i jeszcze bardzo długo, ponieważ mogę czerpać z nich dodatkową siłe i urozmaicać niektóre szare i ponure dni...

Ktoś tutaj robił wieeele snapów - to nie byłam ja w ramach ścisłości. 
A wracając do radości... Nasze buciki też się uwielbiają :)

10 komentarzy:

  1. Te zdjęcia na tle zachodu słońca przepiękne! Ja w Łebie nigdy nie byłam, byłam parę razy w Międzyzdrojach i to (aż wstyd) nigdy nie weszłam do morza.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto nadrobić! Bałtyk i woda nie taka straszna! :)

      Usuń
  2. Super zdjęcia! :) Ja nad morzem byłam trzy razy - w Grzybowie i dwa razy w Pogorzelicy. Chciałabym się kiedyś wybrać w rejony Łeby, bo ostatnio na wielu blogach widzę relacje z wakacji z tamtych okolic i wygląda to bajecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! W Łebie na pewno wiele atrakcji dla małych i dużych, także polecam :3

      Usuń
  3. Zdjęcia z zachodem słońca są wspaniałe, wręcz magiczne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcia!
    Ja za morzem nie przepadam.. z prostej przyczyny, szybko się nudzę. Bo ile można leżeć na plaży? ;) Zdecydowanie bardziej kocham góry. :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu akurat przyznaję rację, plaża może się nudzić bardzo aktywnym. U mnie skrajności - czasem nuda potrzebna, czasem męczy ;) Dziękuję ślicznie za miłe słowa :)

      Usuń
  5. Tak, zdjęcia bardzo ładne i to zauważyli wszyscy komentujący (bo nie sposób nie zauważyć :)). W Łebie byłam jako dziecko i niewiele z tego pamiętam. Tylko emocje, które towarzyszyły mi podczas wycieczki przez Ruchome Piaski w Słowińskim Parku Narodowym. Byliście tam? Teraz ponoć jest jeszcze piękniej, niż kiedyś. A ja mam takie dziwne marzenie, chciałabym pojechać nad morze zimą i coś czuję, że w tym roku to ma ogromną szansę powodzenia :D

    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Wydmach byłam jako dziecko i wspomnienia dalej przywołują emocje, a na policzkach czuje ostry piach i wiatr. Tym razem bardziej leniwie było. Pomysł Bałtyku zimną niezły - też nie jeden raz myślałam o tym, jak wypali u Ciebie to daj znać jak wrażenia :) cieszę się, że zdjęcia się podobają! Pozdrawiam gorąco! :)

      Usuń