16 września 2016

Dlaczego ludzie kochają Gwiezdne Wojny?


Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce były sobie... drzwi. A na nich bazgrolinki szóstoklasistki.

Budzę się - 5:30 na ekranie telefonu (nota bene muszę sprawić sobie stylowy budzik – zapamiętać !!!). Po trudnych obliczeniach matematycznych w rozespanej główce stwierdzałam, że godzina spania – w tym pół godziny samego, ponownego zasypiania - się nie opłaca. Zaczęłam rozmyślać. Potrzebowałam inspiracji do moich głębokich przemyśleń. Nie ukrywam, że o tej godzinie okazało się bardzo ciężko taką znaleźć. Zaczęłam więc krążyć wzrokiem po swoim pokoju.  
Taaak, przydałby się remont... 
Taaak, brzydkie ściany mam już... 
Oooo, i nowe meble? 
I DRZWI! Nie, drzwi nie oddam. 
Spoglądając właśnie na drzwi zaczęłam się zastanawiać jak to było. Z czym? Moją fascynacją Gwiezdnymi Wojnami.
Ktoś może się śmiać lub nie, ale ja jestem fanką. Być może nie największą, bardziej coś pomiędzy minimum a maksimum.  Lubię science-fiction i otwarcie się do tego przyznaję. Lubię StarWars i przyznaję się do tego jeszcze częściej. Moje drzwi (od strony wewnętrznej) zdobią ulubione kadry z filmów, plakaty i moje stare bazgrołki. Lubię się im przyglądać. Nie wiem, czy przyzwyczaiłabym się do nowych, ładnych... To są właśnie sentymenty, prawda?  Jak się zaczęło? Nie jestem w stanie określić. W moich wspomnieniach ulokował się obraz absolwentki szkoły podstawowej, która wakacyjne wieczory spędzała przeglądając w Internecie ciekawostki na temat Star Wars z kubkiem kakao w dłoni. Pamiętam okres, kiedy byłam w stanie powiedzieć iloma językami władał  C-3PO (zawsze się oburzałam, kiedy koledzy, którzy uważali się za wielkich  fanów pomylili się chociażby o 100). Nie interesowały mnie żadne nowinki modowe, a jedynie punk i Star Wars. Starałam się dowiedzieć możliwie jak najwięcej, żeby nikt nie mógł mi zarzucić, że nie wiem ile dzieci miał Han Solo i Leia.  Teraz już tak nie jest. Zapomniałam. Wielu ciekawostek już nie pamiętam. Szczegóły z filmów zatraciły się w mojej świadomości na tyle, iż przed zeszłoroczną premierą kolejnej części musiałam sobie zrobić dwutygodniowy maraton przypominający. To boli, ja czasem uświadamiamy sobie, że coś co było ważne się ulatnia. Dlatego znalazłam na to sposób.  

Chciałam pochwalić się swoim "zmysłem artysty" ( Gdyby ktoś nie skojarzył to Anakin Skywalker i Padme Amidala) - 2013 rok
Jaki? Być może prozaiczny i bardzo związany z kulturą masową. Mimo wszystko, SW to jej element. Od jakiegoś czasu zaczęłam kolekcjonować teczuszki, kredki, czy nawet naklejki ze Star Wars. Być może dlatego żeby się w pewien sposób usprawiedliwić - że tak wiele rzeczy już mi umknęło. Dzisiaj takie Gwiezdne Wojny kojarzą się z chłopcami, którzy bawią się w Jedi. Znają wszystkie bajki i jakieś tam miecze świetlne, i był jakiś Yoda, i "zła" strona mocy i tak dalej... Nie lubię tego. Dla mnie Star Wars to stara trylogia, jednak mimo to dałam się nie jeden raz złapać w sieci reklamy i komercji. Mam słabość do gadżetów z logo Star Wars – cierpi na tym mój portfel (lada dzień kurier ma dostarczyć piżamę z Yodą!). 

Przedstawiam mojego Henryka, który dzielnie pilnuje termosa z SW <3
Star Wars to opowieść o miłości, dziewczyny! - I love you – I know – to najbardziej romantyczny tekst w całej historii kina (moim zdaniem). Nie, żebym chciała nakłonić nowe osoby do zapoznania się z trylogią starą i nową - już raz próbowałam. Tak, z moim Dinozaurkiem. Pedagogiczny zmysł (sama się dziwię, że użyłam tego zwrotu, ponieważ niedawno przyznałam się, że go nie posiadam) podpowiada mi, że źle się za to zabrałam. Na nowej części chrapał kiedy zabito Hana Solo – jak dla mnie dramat. Dlatego... Jeśli ktoś raz się nie przekona, być może nigdy tego nie zrobi. 


Obserwując sobie te moje drzwi dotarło do mnie coś bardzo ważnego. Uświadomiłam sobie, że nadal wiele osób kojarzy mnie właśnie z fascynacją Gwiezdnymi Wojnami. Zaryzykuję nawet stwierdzenie - że to taki ważny element mojego małego Ja, które chciałam dzisiaj odkryć, nad którym chciałam się zastanowić...

Główne przesłanie? Jasne, że nie miało być na temat SW. Raczej miałam na myśli sentymenty i małe rzeczy, z którymi kojarzą nas inni ludzie. Tak mi się przynajmniej wydaje. A Wy? Jestem ciekawa, z czym właśnie Ciebie łączą inni!

10 komentarzy:

  1. A mnie Gwiezdnymi Wojnami zaraził mój facet. ;)
    Przeżyłam 30 lat nie wiedząc kto to R2-D2. Dziś wydaje mi się to jakimś koszmarnym nieporozumieniem, do jakiego doszło w moim pokręconym mózgu! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, u mnie właśnie na odwrót, tyle że nie udało mi się go przekonać ;c R2-D2 - postać legenda! Być może słyszałaś, że niedawno zmarł Kenny Baker (odtwórca roli) :(

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna z moich przyjaciółek uwielbia japoński świat, więc może też skojarzyłabym ją właśnie z manga i anime. Sama swego czasu oglądałam Death Note :) Star Trek i Kapitan Kirk kolejny element mojej listy Sci-Fi :)

      Usuń
  3. Próbowałam kilka razy zabrać się do oglądania tego filmu, ale niestety mi się nue udało, jednak to nie moja bajka ;/ Ale fajnie,że takie coś powstało, bo rzeczywiście jest to nieodłączny element kultury masowej. Mnie ludzie kojarzą właśnie z ubraniami i modą, bo lubię eksperymentować i się wyróżniać, ale także z Francją i Paryżem, którymi bardzo się interesuję i naprawdę posiadam milion książek,obrazków i gadżetów związanych z tym krajem, nawet francuskiego się uczę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie albo się SW kocha albo nie lubi :) Fajnie mieć takie konkretne zainteresowania, pewnie jesteś niezłym ekspertem w temacie Francji, a niedługo języka - życzę powodzenia!

      Usuń
  4. Ja jakąś specjalną fanką GW nie jestem, dlatego ciężko odnieść mi się o treści posta, ale... królik pierwsza klasa! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Królik (o dziwo) wytrzymał jużu mnie półtora roku i nadal się trzyma, szaleniec mały, a właściwie już duży, miała być miniaturka, ale coś nie wyszło ;D

      Usuń
  5. Może uznasz mnie za dzikuskę, ale nie oglądałam SW. Miałam jedno podejście, obejrzałam wtedy jedną albo dwie części, ale jakoś do mnie nie przemówiło, nie wiem. Może gdybym zobaczyła wszystkie to by mnie zaciekawiło :)
    Mnie ludzie zwykle kojarzą z umiejętnościami matematycznymi - taka łatka, bo z jakiś starych pasji to nic nie przychodzi mi do głowy :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może zainteresowałaby Cię ta historia, ale tak jak mówię można pokochać albo się zrazić... Umiejętności matematyczne? ;O ale zazdroszczę, pewnie niezły z Ciebie ścisłowiec :)

      Usuń