19 września 2016

Jezioro Paprocany, ostatnie promyki letniego słońca.

Jezioro Paprocany, sinice
Z serii: LATO ZOSTAŃ Z NAMI
Deszcz, ziąb, plucha - od soboty psia pogoda. Jesień zbliża się nieubłaganie, ta brzydka jesień (nie mam na myśli cudownych różnokolorowych liści i tony kasztanów). Bez parasolki i ciepłego swetra nie wyobrażam sobie żadnego spaceru czy tez wyjścia na świeże powietrze. Kilka dni  mżawki, a ja już czuję się tym zmęczona. Jak przeżyję cały październik i listopad? Mam nadzieję, że w grudniu będzie typowa zimowa pogoda! Wizja deszczowego Cieszyna oraz dalekich i ciężkich wypraw na uczelnie nie brzmi zachęcająco :(
Postanowiłam odrobinę ocieplić atmosferę w swojej głowie przeglądając zdjęcia z ostatniego, ciepłego weekendu - wypadu nad Jezioro Paprocańskie.

Jezioro Paprocany, sinice

Zapowiadała się gorąca niedziela, także stwierdzenie, że wyjazd był spontaniczny nie do końca będzie zgodne z prawdą. Marzyłam tego dnia o miejscu, gdzie można się wygrzać i popluskać w orzeźwiającej wodzie. Znalazło się kilka opcji, ponieważ w mojej okolicy jest dosyć sporo miejsc spełniających moje tymczasowe oczekiwania. Rozwiązaniem problemu okazała się wiadomość od przyjaciółki - Tychy i Paprocany. Pomysł bardzo mi się podobał. Wiele słyszałam o świetnie zorganizowanym ośrodku MOSiR dla turystów - najwyższa pora, żeby to sprawdzić. 

Już pierwsza rzecz, zaraz po zaparkowaniu samochodu dawała do myślenia - mało samochodów. Kolejną niespodziankę zgotowała nam paprocańska flora - ściślej rzecz ujmując - sinice, a co za tym idzie zakaz kąpieli. Rosnące glony wyglądały bardzo interesująco, BARDZO, jednak już mniej ciekawie pachniały. Rozkładając kocyk na plaży przy jeziorku stanęliśmy przed trudnym wyborem - opalać się i grzać na złocistym pisaku czy też uciekać przed odorem sinic. Jesteśmy twardzi - daliśmy radę, nasze nosy też!

A tutaj widoczek na piękne i pachnące sinice ^
Wbrew pozorom mogłam się nawet opluskać w wodzie - fontannie dla dzieci i natrysku przy plaży. Plusy są takie, że przynajmniej nie pożarły mnie groźne leszcze i sumy. 

Podziwiam gloniaki
Takie z nas śmieszki i wstydzioszki, a Chimek ma fajne plecy <3
Znowu "pozuje" tyłem
Ładne zdjęcia mamy razem, prawda? Z sinicami w tle 
Takie szczęśliwe pyszczki, bo zjadły lody :3
Cały obiekt jest bardzo ładny i ciekawie zorganizowany - każdy może znaleźć coś, co go zaciekawi. My jesteśmy leniuszkami, także nie zobaczyliśmy wszystkiego. Nie żałuję tego, ponieważ słoneczko już damno nie grzało tak mocno. Szczerze polecam LODY GRAMY (na które niestety się nie skusiłam, wybrałam gofra, czego żałuję). Ukochany ma jednak dobre serduszko i się podzielił! Jedną z fajnych rzeczy są również ścieżki w cieniu drzew, zdecydowanie raj dla rowerzystów - trzeba jednak być czujnym, żeby nie wejść przypadkiem na jedną z nich - taka gapa jak ja oczywiście nie zauważyła takiej ścieżki...

Kolejne z cudownych zdjęć, które nadają się do albumu.
Chimek filozof rozmyśla nad życiem 

Ciekawa jestem czy często podczas wycieczek nad różne obiekty wodne natrafiacie na gloniaste problemy. A może w zdarzyło Wam się trafić na jakiś inny, niecodzienny zakaz kąpieli? :)

***

A tak z całkiem innej strony... MAŁA REKLAMKA

Zapraszam wszystkich na mojego INSTAGRAMA



iiiii jeszcze jedno! Mój Dinozaurek bardzo, bardzo pragnie zdobyć jakąś supernagrodę w super konkursie, także prosimy o głosy :)



DZIĘKUJEMY! <3

2 komentarze: