30 sierpnia 2016

Taka nasza nuda nad Międzybrodzkim.


A wieczory spędzam tak... Jezioro Międzybrodzkie.

Czasem nuda jest fajna. 
Czasem leniuszkowanie jest fajne. 
Takie nad Jeziorem Międzybrodzkim to już zdecydowanie szczyty "fajności".


Na niedzielę zapowiadano upał – czyżby czas na słodkie lenistwo? Oooo tak, zdecydowanie! Takie leniuszkowanie rozpoczęliśmy już w sobotę, żeby następnego dnia nie marnować już na dojazd…

Plany od czwartku ulegały wielu modyfikacjom – sprawdził się najlepszy z nich, nie mieć planu. W sobotnie popołudnie – zaraz po pracy – mieliśmy wyruszy, bez wcześniejszych ustaleń gdzie, co i jak. Oczywiście nie wypaliło, ponieważ wypadło pomaganie przy animacjach na festynie – konkretniej malowanie buziek dzieci, jednak o tym innym razem – do samego wieczora. Padło więc pytanie: Czy aby na pewno warto? Warto, warto…

Gdzie pojechaliśmy? Nad jezioro. Dokładnie Jezioro Międzybrodzkie. Na pole namiotowe w Międzybrodziu Bialskim - PTG "Sokół". 

Bardzo trudne okazało się znalezienie miejsca dla samochodu i naszego czterogwiazdkowego pokoiku. Nie tylko my pomyśleliśmy o tym, że warto spędzić weekend nad jeziorem. O godzinie 22 jeszcze nigdy nie rozbijałam namiotu – to był nie lada wyczyn. Po kilku podejściach, przy pomocy tylko sześciu śledzi do przymocowania konstrukcji zepsutej latarce, którą zastąpiło światło telefonu daliśmy radę – do teraz się zastanawiam jak ten namiot się utrzymał. 

Nie było mowy tego wieczoru o prysznicu, toteż z myciem zębów też musieliśmy improwizować – gazowana woda okazała się wybawieniem, a czekolada jogurtowo-truskawkowa nawet znośną kolacją. Tak, zdecydowanie nieprzygotowani na biwakowanie. Jednak to w niczym nie przeszkadza – dwa dni można wytrzymać.

Tak jak było przewidziane – 25 stopni już przed południem, to zbieramy się na plażę. Leniuchowanie uważam za odhaczone już na następny miesiąc. Od godziny 10 do 16 nasza trasa wyglądała mniej więcej tak: kocyk -> jeziorko -> kocyk -> dmuchany materac i dryfowanie na jeziorku, i tak w kółko.Takie wylegiwanie się umiliło nam obserwoannie niesamowitych lotniarzy startuchz Góry Żar (do sprawdzenia następnym razem).

Opalanie z w widokiem na Beskidy.
Nuda, może ktoś podsumować. Ta nuda czasem jest fajna, a co więcej potrzebna. Tak, żeby uciec od codzienności i porobić NIC. Jako tako męczy mnie taka bierność, a mimo to raz na jakiś czas pozwala naładować baterie na kolejne tygodnie wysiłku. We wrześniu zdecydowanie się przyda jeszcze jedno takie leniuszkowanie przed pracowitym październikiem i kolejnymi miesiącami przed sesją. 

Szczęśliwy Dinozaurek o zachodzie słońca...
I jeszcze jeden - smunty - ze spalonymi pleckami.
 
Wieczorkiem szybka kolacja – niestety bez ciepłej herbatki, za to z niesamowitymi widokami. Było nam również dane się wykąpać – niesamowite uczucie po jednym dniu bez bieżącej wody! Nie obyło się również bez minusików na słoneczku – plecy ewidentnie popalone, warto używać na takie skwary mocniejszego filtru, nauczka na przyszłość! 

Iiiiii każdy posiłek smakuje inaczej...
 
Przed południem kolejnego dnia wybraliśmy się na opalanko gdzieś bliżej Żywca na bardziej „dziką plażę”. Pogoda pozostawiała już wiele do życzenia, jednak my zawzięcie -  dmuchany materac i na jeziorko. Przegoniła mnie z wody ogromna rybka, która miała zamiar wypłoszyć swawolnych pływaków. Kilka dużych plusków iiii już mało kto wszedł do jeziorka. Ja zwalam na rybkę, jednak głównym powodem były pewnie ogromne, ciemne, kłębiaste chmury i zimny wiaterek…

Zapora Tresna - Tworząc spiętrzenie rzeki Soły stworzono Jezioro Żywieckie od 1960 do 1966 roku.
Już się martwi o samochód...
Dosyć już tego słonka :(
 
Wracając do miejsca, jeziorka i samych Beskidów… Wrócimy na zwiedzanie – przede wszystkim na Górę Żar i Żywiec, bez dwóch zdań. Wstyd się przyznać, że nie zawędrowaliśmy gdzieś w zakamarki gór, jednak nie było tego tym razem w planach, które tworzyły się na bieżąco. Przypuszczam, że taki wypad również będzie zorganizowany z dnia na dzień.  


A tymczasem… Wy opowiadajcie jakie wspomnienia macie z tego upalnego weekendu! 

7 komentarzy:

  1. Super fotki! Było ciepło więc trzeba było to wykorzystać. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia:) Jak człowiek naładuje akumulatory takimi pięknymi widokami to potem one powracają wielokrotnie i pomagają w codziennych trudach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewątpliwie oglądając zdjęcia wracają wspomnienia, a one będą dla mnie motorem napędowym już od października :)

      Usuń